Archive for the ‘Dorastanie dzieci’ Category

Pierwszy rok w szkole

Zbliża się listopad. Minęło już 2 miesiące od rozpoczęcia szkoły. Wasze dziecko jest zadowolone. Nawiązało pierwsze przyjaźnie. Wy z kolei wiecie kim te dzieci są, znacie ich rodziców. Z niektórymi macie odrobinę lepszymi kontakt. To za mało, aby nazwać się przyjaciółmi, ale przynajmniej wiecie gdzie przebywa wasze dziecko, z kim się bawi. Wasze dziecko uczy się pisać i czytać. Sami przypominacie sobie wasze lata młodości, gdy byliście w podobnej sytuacji. Wraz z dzieckiem poświęcacie czas na odrabianie zadań domowych. Czytacie i piszecie razem. Wkrótce pojawią się pierwsze dyktanda, bardziej skomplikowane zadania matematyczne. Wkrótce wasze dziecko nauczy się tabliczki mnożenia i dzielenia. Kilka miesięcy później wasze dziecko umie już pisać i czytać. Pojawiają się pierwsze stopnie. To krytyczny moment, od niego zależy przyszłości naszego dziecka. Niektórzy rodzice za złe stopnie przewidują kary, a czasami nawet bicie. Oczywiste jest, że nie można dziecko pozwolić na olewanie szkoły. Stopnie uczą odpowiedzialności. Musicie dziecku przedstawić swoje oczekiwania. Jednak nie mogą one być zbyt surowe. Nie może przelewać na swoją pociechę własnych niespełnionych ambicji. Wasze dziecko nie musi być lekarzem i prawnikiem. Zachęcajcie do uczenia się, jednak nie zmuszajcie za wszelką cenę. Dziecko zmusza będzie się bało.

Wzajemne obserwowanie się

Minął pierwszy dzień szkoły. Byliście tam z swoim dzieckiem. Żadne z was za nic nie przegapiłoby pierwszego dnia w szkole waszego dziecka. W klasie było 30 dzieciaków. Wszystkie było z rodzicami. Rzuciliście spojrzenia. Nikogo nie znacie. Wasze dziecko także nie. To nowy świat, do którego dziecko musi się przystosować. Wy także. Będziecie spotykać tych ludzi na wywiadówkach. Z niektórymi być może nawiążecie głębszą relację. Być może okaże się, że niektórzy mieszkają blisko was. To nieuniknione. Wasze dziecko nawiążę relacje z innymi. Wkrótce pojawią się pierwsze prośby: czy Maciek może do nas przyjść lub czy mogę iść do domu Karoliny. Chwila co to za Maciek, co to za Karolina? Dziecko odpowie, że chodzi z nimi do szkoły. Oczywiście w trosce o bezpieczeństwo swojej latorośli, dowiecie się czegoś więcej o rodzinach innych dzieci. W końcu nie możecie pozwolić, aby dziecku coś się stało. Może ci rodzice pochodzą z patologii, a nie chcecie, aby wasze dziecko przebywało w takim środowisku. Wracając do pierwszego dnia w szkole, obserwujecie innych, czujecie na sobie wzrok innych. Wszyscy poddają się wzajemnej ocenie. To wynika z ciekawości, ale także z troski. Podświadomie zastanawiacie się z kim wasz dzieciak nawiąże lepsze relacje. Wiadomo, że nie z wszystkimi będzie się przyjaźnić.

Pierwszy dzień w szkole

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami. Wasze dziecko ma 7 lat. To znaczy, że musi iść do szkoły. Cieszycie się, ale jednocześnie odczuwacie pewne obawy. Dotyczą one tego jak dziecko poradzi sobie w nowym środowisku. Zacznie się uczyć. Zdobywać umiejętności i wiedzę. Dotychczas świat dziecka był ograniczony do was, dziadków, kolegów i koleżanek z podwórka lub z parku oraz placu zabaw. Poza wami i rodziną, kontakt nie był trwały. Przed waszym dzieckiem szereg wyzwań. Pozna nowych przyjaciół, nauczy się funkcjonować w większym i trwalszym środowisku. Nawiążę nowe interakcje i relacje. W Polsce jest zwyczaj, że gdy dziecko idzie do szkoły po raz pierwszy, zabiera ze sobą tyte pełną cukierków. To zwyczaj, który sięga XVIII wieku. Po raz pierwszy pojawił się w Niemczech. W naszym kraju obecny od lat 20 poprzedniego wieku. Dzisiaj już rzadziej spotykany, ale zachował się na Górnym Śląsku, Wielkopolsce i na Warmii. To symbol obfitości. Inne dzieci także będą miały tyte, więc nie może pozwolić, aby wasze dziecko było jej pozbawione. Oczywiście przed wysłaniem dziecka do szkoły także trzeba mu zapewnić wyprawkę. Książki, zeszyty, przybory szkolne, tornister. Wybór tych rzeczy wcale nie jest prosty. Tornister ma być poręczny, praktyczny , ale także musi zawierać walory estetyczne, które przypadną do gustu naszemu dziecko.

Pierwsze, krótkie rozłąki

W końcu się zaczęło. Zbliża się pierwszy września. Pierwsza klasa dla naszego dziecka. Jesteśmy podekscytowani, ale jednocześnie przerażeni. Puszczamy dziecko w świat, do innego świata. Nie znamy go, ani wasze dziecko także. To forma przygotowania rodziców i dzieci na to co czeka ich w dalszym życiu. Jeśli czujemy smutek, że nie będziemy w stanie ciągle być przy dziecku, to będzie cenne doświadczenie. Im starsze dziecko będzie, będziemy z nim dłużej rozdzieleni. Pojawią się wakacje, wycieczki. W końcu pojawią się studia w innym mieście. W innym scenariuszu nasze dziecko po prostu dorośnie, pozna drugą połówkę i pomyśli o założeniu własnego gniazda. Wysłanie dziecka nawet na kilka godzin do szkoły wiąże z przygotowaniem się do rozstania. Mimo, że to dopiero się wydarzy w perspektywie lat. Niektórzy rodzice są przyzwyczajeni do tego, że praktycznie przebywają 24 godziny na dobę z swoim potomstwem. Jest na początku, w najwcześniejszym wieku. Musimy przygotować się na to, że im dziecko będzie starsze, tym z czasem pojawią się dłuższe okresy rozłąki. Przed wysłaniem dziecka do szkoły trzeba je przygotować. Pozna nowych kolegów i koleżanki. To wielkie wyzwanie dla niego. Niektóre dzieci boją się oddalać od rodziców. Nie znają świata. Szczególnie, gdy nie chodziły przedszkola. Ich świat był ograniczony, a teraz się powiększy.

Do której szkoły?

Zbliża się wiek, w którym dziecko osiąga wiek szkolny. Przedszkole się skończyło. Dziecko opuszcza swoich przyjaciół, wszyscy rozejdą się do innych szkół. Do których, które są najbliżej lub są najlepsze w oczach rodziców. To forma nauki. Dziecko nauczy się, że ludzie odchodzą, nie można za wszelką cenę utrzymywać znajomości. Tym samym przygotowane jest na rozstanie. To naturalny cykl w ludzkim życiu. Ludzie odchodzą, ale w ich miejsce przychodzą nowi. Ludzkie życie jest pełne rozstać, ale aby mogło się coś narodzić, coś musi umrzeć najpierw. Przy wyborze szkoły rodzice muszą zmierzyć się z wieloma niewiadomymi. Wybór szkoły wiąże się z pewnymi kryteriami. Chcemy jak najlepiej dla dziecka, więc dowiadujemy się więcej o szkole, jakie możliwości mu zapewnia. Jaka jest jakość kształcenia, jaka opinie mają nauczyciele, czy są dobrymi pedagogami. W końcu będziemy musieli oddać dziecko w obce ręce. Niektórzy nie są na to gotowi, ale w naszym kraju mamy powszechny obowiązek edukacji. Nie chcemy, aby nasze dziecko było analfabetą. Przy wyborze szkoły ważna jest także odległość. Nie będziemy mieli czasami czasu, aby zaprowadzić lub dostarczyć dziecko do placówki oświatowej. W końcu 7 letnie dziecko musi także uczyć się małymi kroczkami samodzielności. Chcemy dla dziecka jak najlepiej. Tym właśnie się kierujemy.

Dziecko w przedszkolu

Dziecko ciągle rośnie. Cofacie się wstecz. Jeszcze tak nie dawno było takie małe. Czasami dziwicie się jak bardzo nie poznajecie swojego dziecka. Ale to wasza krew, wasze geny. Kochacie je bezwarunkowo. W końcu zapisujecie je do przedszkola. W końcu musicie chodzić do pracy, a nie zawsze możecie zostawić małego lub mała z dziadkami. Dziecko w przedszkolu zacieśnia stosunki z innymi. W końcu człowiek to istota społeczna, nawiązująca więzi. Nie jesteśmy samotnikami. Potrzebujemy kontaktu z innymi jednostkami. Tym samym nasze dzieci uczą się. W przedszkolach jest profesjonalna kadra, wykształcona i przygotowana do zajmowania się dziećmi. W końcu nie można oddać dziecka w byle jakie ręce. W przedszkolu dzieci nie tylko nawiązują pierwsze relacje z osobami niespokrewnionymi, ale także uczą się i bawią. Przedszkole jest drugim nośnikiem wartości, zasad, których trzeba przestrzegać. To ważne, bo umysł dziecka jest niezwykle plastyczny. To w tym wieku kształtuje się ego i super ego, tak zwane sumienie i wykaz zasad. Innymi słowy dziecko uczy się nie kierować prostymi żądzami, uczy się je tłumić lub być ponad nie. Osoby zatrudnione w przedszkolu to fachowcy, którzy ukończyli studia, odbyły tysiące godzin praktyk, przeczytały tomy książek. Muszą być odpowiednio przygotowane to zastąpienia rodziców, choćby na kilka godzin.

Niewidzialna ręka rynku

Posiadanie dzieci to błogosławieństwo. Tak przynajmniej twierdzą ludzie. Kolejne życie wychodzi z matczynego łona. Wszyscy w wokół cieszą się. Dziecko powoli rośnie. Zabieracie je z szpitala do domu. W końcu lekarz na to pozwolił. Długo przygotowywaliście się na to. Specjalnie przerabialiście pokój. Łóżeczko, tapety, szafy, zabawki. Stworzyliście najlepsze warunki do wychowania dziecka. Gdy wychodzicie z nim na spacer, wszyscy mówią wam jaki piękny mały skarb posiadanie. Przytakujecie. Nie możecie zmrozić powiek. W nocy wasz syn lub córka ciągle płaczą. Nie wysypiacie się. Nic, trudno. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Mija kilka lat. Wasze dziecko rośnie. Zabieracie je do parku lub plac zabaw. Pozwalacie mu na samodzielną zabawę lub z innymi dziećmi. Wy jesteście bierni. Zachowujecie dystans i obserwujecie dziecko z odległości kilku metrów. Oczywiście ani na chwile nie spuszczacie potomka z oczu, przy każdym potencjalnym zagrożeniu jesteście gotowi do błyskawicznej reakcji. Nie pozwolicie, aby dziecku stała się krzywda. Nie można być nadopiekuńczym wobec dzieci. Tym zrobicie mu tylko krzywdę. Nie można dziecka prowadzić za rękę. Nie przeżyjecie jego życia. Trzeba dawać drogowskazy. To najlepsze metoda wychowania. Musicie przyjąć rolę państwa, które występuje w ekonomii w modelu kapitalistycznym. Niewidzialna ręka rynku.

Polityka prorodzinna w Polsce

Zanim młodzi zdecydują się na dziecko, muszą to dokładnie pomyśleć. Urodzin dziecko nie jest tak trudno, choć z tą tezą nie zgodzą się matki, gdyż narodziny dziecka wiąże się z ogromnym bólem. Taka cena za posiadanie dzieci. Innymi słowo poczęcie dziecka to nie jest proces skomplikowany. Wymaga tylko dwójki ludzi przeciwnej płci. Dzisiaj w sumie już niekoniecznie, bo są zabiegi medyczne, które wykluczają obecność mężczyzny w procesie. Nie jego genów co prawda. Przywołanie dziecka na świat nie jest dużym problemem, problemem jest utrzymać to dziecko, zapewnić mu szczęście. Kilka lat temu prawicowa partia, która wygrała wybory, zdecydowała się wprowadzić becikowe. Państwo płaciło 1500 złotych za każde narodzone dziecko. Tak właśnie wygląda polityka prorodzinna w naszym kraju. Raz dać te pieniądze i uważać, że sprawa jest załatwiona. To głupota lub krótkowzroczność polskich polityków. Ciężko ocenić. 1500 złotych w utrzymaniu dziecko to tylko niewielka składowa kosztów. Nowy wózek kosztuje do 2 tysięcy złotych, a gdzie pieniądze na ciuszki, pieluszki, jedzenie, łóżeczko, zabawki? Jeśli nie stać cie nie decydują się na dziecko, powiedzą niektórzy. To oczywiste, ale jeśli państwo chce korzystać z nowym obywateli, powinni stworzyć przyjazne środowisko do ich wychowania. Trzeba brać przykład z innych państw.

Dzieci, fakty, pieniądze

Mówi się, że posiadanie dziecko to największe szczęście dla człowieka. W końcu przekazaliśmy swoje geny dalej, więc spełniliśmy swoją biologiczną powinność. Przyczyniliśmy się do przedłużenia gatunku. Nie ma co się oszukiwać. Ludzie kierowani są popędami jak inne ssaki. Ludzki humanizm odrzuca tą myśl, ale nie różnimy się niczym od zwierząt. Jesteśmy nimi, tylko najbardziej zaawansowanymi na tej planecie. Wypracowaliśmy mowę, porozumiewamy się w skomplikowanym języku, nazywamy uczucia. Dlatego też rodzice myślą o dziecku nie mówią głośno o biologii. Dopisują do tego większą idee. Nie zmienia to faktu, że rodzice w Polsce nie mają łatwych warunków do wychowania dzieci. Polityka prorodzinna nie wspiera młodych rodziców. Ulgi i dodatki do dzieci są żałośnie niskie. Utrzymanie dziecka to ogromny koszt. Młodzi odwlekają decyzję o potomstwie. Najpierw chcą się dorobić. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, więc zanim zdecydują się na kolejnego członka rodziny ciężką pracują. Chcą aby temu dziecku nic nie brakowało. Ojcowie pracują w dwóch różnych etatach w różnych firmach. Matki biorą nadgodziny. Łóżeczko, wózek, ciuszki. To wszystko do duże koszty. Często pomagają młodym rodzicom ich właśni rodzice. W końcu robią to dla wnuków. Posiadanie dzieci to wielkie błogosławieństwo, ale też ogromny koszt.

Co w przyszłości?

Dzieci są przyszłością naszego narodu. Jednak polska polityka socjalna przeczy temu założeniu. U nas więcej ludzi umiera niżeli się rodzi. To problem. W przyszłości cała polska ekonomia może upaść z tego powodu. Niektóre opcje i partie polityczne jako jedno z najważniejszych postulatów przed wyborami stawiają politykę prorodzinną. Jednak czy jest tak naprawdę? Ulgi podatkowe, dodatki na dziecko są żałośnie niskie na dzieci. Mówimy o kwotach, które w najlepszym przypadku tylko trochę przekraczają 100 złotych na dziecko. Polska nie stwarza przyjaznych warunków do wychowywania dzieci. Nie zachęca młodych małżeństw do tworzenia kolejnych, młodych obywateli. Młode małżeństwa w pierwszej kolejności stawiają na kariery. Tym samym chcą stworzyć grunt dla swoich dzieci. Młodzi w naszym kraju nie mogą liczyć na mieszkanie, praca stała się przywilejem. Utrzymanie dwóch dorosłych osób przy założeniu, że obydwie pracują, pozwoli im na spokojne życie. Nie będzie ich stać na wakacje raz w roku, nie będę kupować nowych telewizorów, laptopów i innych dóbr, które można uznać za towar luksusowy. Jak w takich warunkach wychować dziecko? Utrzymanie dziecka to także czynnik ekonomiczny. To poważne przedsięwzięcie, które kosztuje ogromne pieniądze. Polski rząd zostawił rodziców z tych problemem samych.